Czasami możesz spotkać się z bzdurami klimatycznymi, takimi jak twierdzenie, że to nie dwutlenek węgla emitowany przez ludzkość jest przyczyną globalnego ocieplenia. Zawsze warto je korygować, bo zdrowego rozsądku nigdy za wiele. NAJNOWSZYM przykładem negowania wpływu CO2 emitowanego przez ludzkość na ocieplenie klimatu jest artykuł opublikowany przez portal Holistic.news.
„Szukamy prawdy i dobra. Zadajemy pytania i staramy się na nie odpowiadać. Piszemy o tym, co uważamy za ważne. Świat według Holistic to jedna całość” – deklaruje redakcja.
Zobaczmy, jak to motto ma się do artykułu „Najnowsze badanie wykazało, że dwutlenek węgla nie jest czynnikiem wpływającym na temperaturę” z 9 listopada 2023 r..
„Grupa badaczy z Polski, Grecji i Wielkiej Brytanii przeanalizowała popularną teorię dotyczącą przyczyn wzrostu temperatury na Ziemi. Chociaż CO2 jest głównym winowajcą w mediach, okazuje się, że nie jest to prawdą” – pisze autor.
I cytuje wnioski tych badaczy: „Nasza analiza sugeruje, że wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze jest konsekwencją, a nie przyczyną. Przyczyną wzrostu temperatury jest coś innego. W związku z tym można wykluczyć powszechne przekonanie, że wzrost emisji CO2 powoduje wzrost temperatury”.
Jak doszli do takiego wniosku?
„Naukowcy założyli, że poleganie na komputerowych modelach klimatycznych nie dostarczy im wystarczających odpowiedzi, więc oparli swoje badania na własnych obserwacjach i analizach temperatur Ziemi i stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. W ten sposób udowodnili, że w historii były okresy, w których temperatura rosła, mimo że stężenie CO2 spadało. Tak było na przykład w latach 1700-1750. Z kolei w latach 1890-1900 sytuacja była odwrotna”.
Co na ten temat mówi nauka?
Inne podobne – czasami cytowane – badanie (Soares) z 2020 r. również twierdziło, że nie ma związku między ilością dwutlenku węgla w atmosferze a globalnym ociepleniem, ponieważ były okresy, w których było chłodniej – mimo że stężenie dwutlenku węgla stale rośnie.
Istnieje na to wyjaśnienie, które zacytuję za „Skeptical Science„. Brzmi ono mniej więcej tak:
Krótkoterminowe zmiany temperatury są również wynikiem naturalnych procesów, które zaciemniają obraz [globalnego ocieplenia]. Wzrost stężenia dwutlenku węgla powoduje stopniowy wzrost temperatury, ale wzrost ten jest powolny. Niektóre krótkoterminowe spadki są od niego większe.
Wykresy temperatury wyglądają jak zygzaki. Jeden rok w dół, drugi w górę, dwa w górę, znowu jeden w dół. Dopiero po spojrzeniu na wystarczająco długi okres możesz zobaczyć, że ta zygzakowata linia ogólnie pnie się w górę.
Obrazowo: droga na szczyt nie wiedzie jednostajnie pod górę – czasem schodzi w zagłębienia, czasem w dolinę. Fakt, że w listopadzie mamy śnieg i mróz (spadek) nic nie znaczy dla średniej długoterminowej (długoterminowy wzrost).
Długoterminowa korelacja między stężeniem CO2 a temperaturą jest dobrze udowodniona.
Dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym
Od czego zacząć. Może od tego, że dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, co oznacza, że zatrzymuje ciepło w atmosferze, co zostało odkryte na początku XIX wieku. Efekt ten (choć nie nazwał go jeszcze „cieplarnianym”) został opisany przez Josepha Fouriera, francuskiego matematyka i fizyka, w 1824 roku.
W kolejnych dekadach potwierdzili to inni badacze, a w 1896 r. szwedzki chemik Svante Arrhenius po raz pierwszy obliczył, o ile ociepliłaby się planeta, gdyby stężenie dwutlenku węgla w atmosferze podwoiło się. Obliczył, że będzie to około 5-6 stopni.
(Termin „efekt cieplarniany” został po raz pierwszy użyty przez Nilsa Gustafa Ekholma w 1901 roku)
To, że dwutlenek węgla jest gazem cieplarnianym, jest faktem naukowym.
Globalne ocieplenie jest wynikiem działalności człowieka!
Wydanie „New York Timesa” z niedzieli 5 sierpnia 2018 r. miało całkowicie czarną stronę tytułową. Reszta gazety była jednym długim tekstem Nathaniela Richa. Szczegółowo opisał on, jak w latach 1979-1989 przedstawiono naprawdę solidne dowody naukowe na to, że temperatura na Ziemi rośnie z powodu spalania paliw kopalnych i emisji dwutlenku węgla.
Pomimo wielu sygnałów ze strony naukowców, rządy zbagatelizowały ten fakt. Lata osiemdziesiąte były okresem rozkwitu neoliberalizmu gospodarczego, wiary w to, że wolny rynek rozwiąże wszystkie problemy. Były to również lata (co nie mniej ważne) obniżania podatków dla najbogatszych.
Lobby paliwowe z radością z tego skorzystało, jak opisuje „The Guardian”. Kryzys klimatyczny przyspieszył, a globalne koncerny naftowe zainwestowały miliony dolarów w działania public relations. Celem było wzbudzenie wątpliwości co do wniosków z badań naukowych, trywializując zmiany klimatu.
W 1988 r. powołano Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu (IPCC), skupiający setki naukowców. Jego pierwszy raport zawierający wiedzę naukową na temat wpływu ludzkości na klimat został opublikowany w 1990 roku. Od tego czasu opublikowano pięć kolejnych, z których ostatni ukazał się w 2021 roku.
To, że działalność człowieka i jego emisje dwutlenku węgla przyczyniają się do zmian klimatu, jest faktem naukowym. Z tym stwierdzeniem zgadza się zdecydowana większość (98,5 do 100 procent) ankietowanych naukowców.
Czy ilość dwutlenku węgla może wzrosnąć przy jednoczesnym spadku temperatury?
Zgodnie z pracą cytowaną przez Holistic.news, wzrost stężenia dwutlenku węgla w atmosferze jest skutkiem, a nie przyczyną. I można wykluczyć, że wzrost emisji CO2 powoduje wzrost temperatury.
W całej historii Ziemi zdarzało się, że stężenie dwutlenku węgla rosło, a temperatura spadała. Na przykład dlatego, że erupcje wulkanów dodają do atmosfery dwutlenek węgla, a także duże ilości pyłu i dwutlenku siarki.
Na przykład po erupcji góry Pinatubo w 1991 r. średnia temperatura na Ziemi spadła o 0,5 stopnia Celsjusza na dwa lata. Pinatubo nie jest najsilniejszą eksplozją wulkaniczną ostatniego stulecia (erupcja alaskańskiego wulkanu Novarupta w 1912 roku była silniejsza).

(FOX Weather / FOX Weather)
Nie jest to również najsilniejsza erupcja wulkaniczna w znanej historii. Erupcja góry Tambora na początku XIX wieku spowodowała „rok bez lata” i obniżyła temperatury na półkuli północnej o około 1-2 stopnie. To wystarczyło, aby spowodować głód na całym świecie.
Takie są skutki erupcji wulkanicznych, nawet jeśli wyrzucają one do atmosfery od 10 (Pinatubo) do 100 kilometrów sześciennych (Tambora) pyłu i gazów. Istnieją jednak również znacznie silniejsze erupcje, uwalniające tysiące kilometrów sześciennych materiału.
Wulkany mogą również chłodzić Ziemię
Na Sumatrze, największej wyspie Indonezji, znajduje się jezioro Toba. Przez miliony lat w tym miejscu wznosił się wulkan, który wybuchł około 74 000 lat temu. Siła eksplozji całkowicie zniszczyła stożek wulkaniczny. Była to gargantuiczna eksplozja: dzisiejsza wypełniona wodą kaldera ma 35 km szerokości i 100 km długości.
Erupcja trwała kilka dni, podczas których wulkan wyrzucił do atmosfery od trzech do sześciu tysięcy kilometrów sześciennych popiołu. Erupcja Toba uwolniła również około 1,5 miliarda ton dwutlenku siarki do atmosfery, chłodząc Ziemię o 3,5 stopnia (inne modele zakładają od 0,2 do 2 miliardów ton dwutlenku siarki i chłodzenie od 2,5 do 4,1 stopnia).
Zapisy geologiczne znają co najmniej 40 takich „supererupcji” w ciągu ostatnich 132 milionów lat, z czego 30 w ciągu ostatnich 36 milionów. Występowały one średnio raz na 50 000 lat.
Więc tak, rzeczywiście. Istnieją okresy, w których stężenie dwutlenku węgla na Ziemi wzrosło, ale temperatury spadły (z powodu blokowania energii słonecznej przez cząsteczki dwutlenku siarki).
Nie jest to wcale sprzeczne z konsensusem naukowym – że ludzkość emituje tak dużo dwutlenku węgla, że temperatura na Ziemi rośnie.
Klimat ma bezwładność
Czy w historii Ziemi były również okresy, w których stężenie dwutlenku węgla spadało, ale temperatura rosła? Tak. Klimat charakteryzuje się pewną bezwładnością.
Na przykład epoki lodowcowe kończą się z powodu cyklicznych zmian orbity i nachylenia osi Ziemi, co oznacza, że nieco więcej energii słonecznej dociera do w większości pokrytej lądem półkuli północnej.
Jest to niewielka różnica, tak mała, że sama w sobie nie mogłaby spowodować cofania się lodowców. Jednak ocieplenie oceanów oznacza, że mogą one zatrzymać mniej dwutlenku węgla (to samo dotyczy wiecznej zmarzliny). Gazy mają wyższą rozpuszczalność w zimnej wodzie; cieplejsza woda może zatrzymać ich mniej. CO2 jest uwalniany do atmosfery i zatrzymuje więcej energii na powierzchni Ziemi.
Dlatego pod koniec epoki lodowcowej najpierw wzrastają temperatury, a dopiero po 200-1000 lat wzrasta stężenie dwutlenku węgla. Nikt nie uważa, że podważa to rolę CO2 jako gazu cieplarnianego. Jest to mechanizm znany klimatologom. Opisany przez „Skeptical Science” tutaj.
Ze względu na tę bezwładność, jeśli dziś zatrzymamy antropogeniczne emisje dwutlenku węgla, nawet całkowicie do zera, temperatury nie zaczną natychmiast spadać. Energia cieplna już zgromadziła się w atmosferze i oceanach, lód zniknął z Arktyki, więc woda i ląd ogrzewają się tam szybciej. Obniżenie temperatury zajmie tysiące lat.
Dobrze jest sprawdzić liczby
Zwróćmy uwagę na jeszcze jedną rzecz. Autor artykułu na portalu „Holistic News” napisał:
„Emisje paliw kopalnych wynoszą 9,4 GtC/rok (GtC, gigatony dwutlenku węgla), co stanowi zaledwie cztery procent całkowitej emisji CO2. Naturalne źródła, takie jak oddychanie organizmów lub erupcje wulkanów, wprowadzają do atmosfery około 216 GtC/rok”.
Liczby te (gigatony, czyli miliardy ton) w ogóle do siebie nie pasują. Naukowcy skupieni w Międzyrządowym Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC) szacują, że w 2019 r. ludzkość uwolniła do atmosfery 40,9 gigaton dwutlenku węgla w ciągu roku – cztery razy więcej.
Tymczasem Carbon Brief szacuje emisje ludzkie w 2022 r. na podobną wielkość – 40,5 gigatony. Niewielka część to emisje z produkcji cementu (1,6 Gt), innych źródeł (0,7 Gt), nieco większa to emisje wynikające ze zmian w użytkowaniu gruntów (3,9 Gt). Emisje ze spalania paliw kopalnych wyniosły 34,3 gigatony dwutlenku węgla.
Nieco poniżej 9 gigaton CO2 ludzkość wyemitowała po raz ostatni w 1959 roku.

Więcej statystyk znajdziesz na stronie Statista
Cztery czy dziesięć procent – to duża różnica.
Można by na tym zakończyć – nie ma sensu odnosić się do publikacji, która dostarcza danych tak dalekich od konsensusu naukowego, tj. tego, z czym zgadza się przytłaczająca większość badaczy.
Gwoli sprawiedliwości dodajmy jednak, że naturalne emisje dwutlenku węgla (z organizmów żywych, wulkanów) są również ponad dwukrotnie większe niż te podane przez autorów – szacuje się je na około 440 gigaton CO2 rocznie.
Podsumowując, emisje człowieka nie stanowią czterech procent (9,4 z 216 Gt) dwutlenku węgla produkowanego na Ziemi. Stanowią one prawie dziesięć procent (40,5 z 440 Gt) wszystkich emisji. To duża różnica.
Dane te naprawdę nie są trudne do uzyskania. Po prostu wpisz w wyszukiwarkę „ludzka emisja dwutlenku węgla z paliw kopalnych, gigatony rocznie”.
Czy podważanie praw fizyki ma sens?
Nie chodzi o to, ile dwutlenku węgla dodajemy do atmosfery, ale w jakim tempie.
Zgodnie z obliczeniami Climate.gov (strona prowadzona przez amerykańską Narodową Administrację Oceaniczną i Atmosferyczną, NOAA), w ciągu ostatnich sześćdziesięciu lat stężenie dwutlenku węgla w atmosferze rosło około sto razy szybciej niż w latach ubiegłych. sto razy szybciej niż wtedy, gdy rosło z przyczyn naturalnych, na przykład pod koniec ostatniej epoki lodowcowej (podkreślenie moje).


Widać to wyraźnie na wykresie przygotowanym przez zespół „Climate Science”, gdzie krzywa przedstawiająca stężenie CO2 gwałtownie pnie się w górę: Przed erą przemysłową (tj. gwałtownym rozwojem przemysłu w XIX wieku) w atmosferze znajdowało się 1400 miliardów ton (lub gigaton) dwutlenku węgla. Od tego czasu ludzkość wysłała do atmosfery dodatkowe 1600 miliardów ton tego gazu.
Stężenie dwutlenku węgla, które przez ostatnie 10 000 lat przed rewolucją przemysłową wynosiło 280 ppm (części na milion), stale rośnie od końca XVIII wieku i obecnie wynosi 420 ppm. Wynikiem tego są rosnące średnie temperatury na Ziemi (a krótkotrwałe okresy ochłodzenia w żaden sposób tego nie negują).
Zaprzeczanie temu ma mniej więcej tyle sensu, co twierdzenie, że to nie my uderzyliśmy się młotkiem w palce, ale młotek uderzył nas.
Źródła:
- https://oko.press/dwutlenek-wegla-globalne-ocieplenie
- https://www.climate.gov/news-features/understanding-climate/climate-change-atmospheric-carbon-dioxide
- https://www.statista.com/statistics/276629/global-co2-emissions/
- https://www.carbonbrief.org/analysis-global-co2-emissions-from-fossil-fuels-hit-record-high-in-2022/
- https://royalsociety.org/topics-policy/projects/climate-change-evidence-causes/question-20/

